miejsca

Zadarnowo

Zadarnowo było małą kolonią położoną ok. 12-14 km na południe od Kobrynia, przy obecnej szosie Kobryń – Kowel. Prawdopodobnie powstało na ziemiach otrzymanych od króla przez Fedora „Kota” Rotułda. Mieszkał on w Kotówce, patrząc na mapę, w pobliżu miejsca gdzie było Zadarnowo, znajduje się miejscowość Koташи. Być może jest to owa „Kotówka”. W pobliżu widać więcej zabudowań, może kiedyś były to Bogusławie, a „Kotówką” była tylko siedziba Rotułda, od której nazwano potem wieś. Podstawą do tych przypuszczeń są indeksy nazwisk ziemian poleskich, w których mój pradziadek Kazimierz Zadarnowski zamieszkuje Bogusławice, a z przekazów rodzinnych oraz notatek i innych dokumentów (dowody osobiste pradziadków) wynika, że mieszkali w Zadarnowie, gmina Nowosiółki.
Po zachodniej stronie Zadarnowo widać na mapce wieś Ягодки, prawdopodobnie graniczące polami uprawnymi z Zadarnowem Jahołki, skąd pochodziła rodzina Jahołkowskich (rodzina prababci Antoniny).
W miejscu gdzie było Zadarnowo znajduje się napis ур. Бор – uroczysko Bór, czyli miejsce po wsi, której już nie ma, a być może jej mieszkańcy zostali wymordowani. Ponieważ moi dziadkowie zdecydowali się na repatriację do Polski, nie wiemy czy ktoś zdecydował się pozostać w Zadarnowie i co mogło się z nim stać.
Przytaczam relacje członków rodziny, którzy po wojnie odwiedzali miejsce gdzie było Zadarnowo i Jahołki i dzielili się swoimi wspomnieniami w listach, z innymi członkami rodziny.

„Około 1980 roku jedna z moich dalekich krewnych była w Zadarnowie razem z synem. Przywiozła garść ziemi z Zadarnowa i posypała w ogrodzie. Jej mąż był z tego bardzo zadowolony. Krewna wspomina, że podczas tego wyjazdu do Kobrynia, autobusem pojechali z Kobrynia do Zadarnowa. Wtedy ta wieś nie nazywała się już Zadarnowo tylko Bieriozka. Wysiedli tam, gdzie stał kiedyś młyn. Młyn był spalony. W miejscu gdzie była ziemia Stefana Swolkiena, jakiś Białorusin zbudował dom. Miejsce po swoim domu moje krewna poznała po krzewach bzu. W miejscu siedziby Józefa (mojego dziadka) posadzono młody las. Łąka, która była za ogrodami została osuszona, jeżdżą tam traktory. Moi krewni podeszli do miejsca, gdzie mieszkali „tamci Zadarnowscy, Maciejuki”. Las, który tam rósł był w dużej części wycięty. Po „dworku” Maciejuków, jak określiła, nie zostało ani śladu, pusty plac. Las w kierunku na Kowanicę też był wycięty. Ich las też był wycięty. Tam, gdzie stał dom zostało kilka drzewek owocowych.
U Niedźwieckich (Niedzimieckich) też nic nie zostało, a za ich miejscem zbudowano duży dom. Było w nim dużo dzieci, być może był to sierociniec. Bali się tam pójść, ponieważ rosyjskie władze zabraniały Polakom swobodnych wyjazdów poza miejsce, które było zadeklarowane jako miejsce pobytu. Do Zadarnowa więc pojechali z Kobrynia nielegalnie.
Byli też w Kobryniu na cmentarzu, na grobie brata mojej krewnej, Zygmunta, który nie przyjechał po wojnie do Polski, lecz pozostał w Kobryniu. Znalazła też pomnik na grobie Marii, siostry Józefa oraz pomnik swojego dziadka Skibniewskiego (z czarnego marmuru). Garść ziemi, którą przywieźli dla jej męża pochodziła z ziemi Józefa, mojego dziadka.
Ze wszystkich pól w Zadarnowie zrobiono kołchoz, który należał do Kotaszów (wieś obok), ” i tam zabrali wszystkie nasze zabudowania” (do Kotaszowa). Czy Kotaszów to Kotówka?
W Jahołkach też nikogo nie było, wyjechali do Polski lub do Kobrynia, budynków też nie było.„

Inny krewny w listach z moim dziadkiem Józefem rozmawiał o Kobryniu. Mój krewny pisał (w 1991 roku), „że w Kobryniu żyje cała rodzina jego ojca Stanisława, odwiedzają się. Pisał, że po Zadarnowie pozostał tylko młyn i domek młynarza oraz kilka drzew owocowych. Był tam i widział osobiście. Konfrontacja tego, co zobaczył w miejscu po Zadarnowie z wyobrażeniami, które miał po wysłuchaniu opowieści matki, wywołała jego rozczarowanie. Nawet nie wysiadł z samochodu, żeby obejść te miejsca.
Kościół w Kobryniu był nieczynny, popadł w ruinę, nie miał okien, drzwi i dachu. Potem odremontowano go i odprawiano msze święte, odnaleziono nawet oryginalne dzwony. Natomiast organy, wg słów kuzynki z Kobrynia, są w Petersburgu. Ludzie zaczęli powracać do religii, ochrzcili swoje dzieci i posyłają do Pierwszej Komunii Świętej, biorą ślub kościelny. Rząd Białoruski oraz Prawosławny Kościół patrzył krzywym okiem na powrót katolickich księży, nabożeństwa odprawiane w języku polskim. Boją się powrotu „polskich panów” (szlachty?), polskiej kultury i oświaty.
Kościół odbudowała polska firma ENERGOPOL, która buduje gazociągi, ze składek Polaków. Centrum Kobrynia nie zmieniło się, są tam stare budynki, natomiast przy drodze prowadzącej przez Zadarnowo ( w kierunku Kowela) postawiono nowe bloki. Józef pytał w listach o kanał Dniepr – Bug (pracował przymusowo przy jego budowie). Krewny pisał, że kanał jest czynny i pływają po nim barki.”

Zgodnie z zapiskami rodzinnymi, wg rejestru gruntów z 1938 roku poszczególne rodziny posiadały:

1. Michał Zadarnowski 44,1797 ha
2. Stanisław Zadarnowski, syn Stanisława 41,5651 ha
3. Piotr Zadarnowski 43,6091 ha (razem 130 ha rodzinnej ziemi)
4. Wacław Andronowski 59,0463 ha
5. Kazimierz Zadarnowski 22,0667 ha
6. Stanisław Zadarnowski, syn Erazma 14,0887 ha
7. synowcy (bratankowie lub siostrzeńcy) Antoniego Zadarnowskiego 16,5638 ha
8. synowcy (bratankowie lub siostrzeńcy) Aleksandra Oladowskiego 18,7096 ha
9. Weronika Swolkień 17,3759 ha
10. Damian Pawluczyk 10,6322 ha
11. Konstanty Pawluczyk 18,1792 ha
12. Maksym Pawluczyk 16,7821 ha
13. synowcy Karpa Zinkowicza 9,8851 ha
14. synowcy Józefa Zinkowicza 12,8127 ha
15. synowcy Maryny Batulin 13,9992 ha
16. Piotr Liskowicz 12,2367 ha
17. synowcy Stefana Liskowicza 13,1896 ha
18. synowcy Bazylego Zinkowicza 19,5146 ha

[ źródła informacji

1. Gorąco polecam stronę www.radzima_org. na której znajduje się wiele pięknych fotografii terenów Białorusi, w tym zabytków oraz starych, katolickich cmentarzy. Umieszczono tam także propozycje kilkudniowych wycieczek zaplanowanych z myślą o odwiedzeniu miejsc pochodzenia naszych przodków. Strona nieustannie rozbudowuje się, niedawno dołączono tam zdjęcie pomnika jednego z moich przodków, znajdującego się na katolickim cmentarzu w Kobryniu. Dzięki uprzejmości autora zdjęć pana Konstantina Szaustowskiego otrzymałam zdjęcie o większej rozdzielczości, dzięki czemu mogłam odczytać napis na płycie pomnika oraz informacje o tym, że pozostałe groby bliskich (których przedwojenne zdjęcia posiadam w rodzinnym archiwum) już nie istnieją. Strona obecnie prowadzona jest w czterech językach: białoruskim, rosyjskim, polskim i angielskim.

2. www.drohiczyn.opoka.org.pl strona Diecezji w Drohiczynie wraz z adresem Archiwum.

kontakt

Magdalena Woźniak, magdalena__wozniak@op.pl